Dzień zaczął się wcześnie - przed 5 rano. Nie zapowiadał się ciekawie, na dworzu było ponuro, a ciemne chmury nie wróżyły niczego dobrego. Do tego nienajlepsze samopoczucie od kilku dni :|. Już miałam na mysli, żeby w ogóle nie jechać na tą imprezę, ale w końcu 'trzeba być twardym a nie miętkim' ;)
Przed 6 ruszyliśmy z Kotunia razem z Grześkiem i Powerkiem. Po drodze wycieraczki miały co robić, na szczęście było ciepło. Na miejscu byliśmy przed 8. Grzesiek miał okazję wypróbować GPS, który prowadził nas do bazy. Na ulicę trafiliśmy bez problemu, tylko nikt nie pamiętał jaki numer ma szkoła, gdzie miała być baza. Próbowaliśmy zasięgnąć informacji wśród okolicznej ludności, jednak dwoje z zapytanych nie wiedziało w ogóle, że na tej ulicy jest jakaś szkoła . Dopiero grupka młodych ludzi nam wskazała, gdzie to dokładnie jest. W bazie przywitała nas miła pani, jednak nie było głównego organizatora i nie mogliśmy załatwić formalności. Poczekaliśmy trochę, po czym zdecydowaliśmy się jechać na start i tam się zarejestrować. Na starcie zaskoczyło nas niespodziewane spotkanie z Jurkiem Lekkim :)