Maj172011
DYMnO 2011

Wystartowaliśmy o wschodzie słońca, wyjeżdżając z Siedlec o 5 rano. W leniwym składzie mieli wystartować Jasiek i Paweł na trasie ekstremalnej, ja na trasie rowerowej, a Krasnal chciał się sprawdzić w biegu na orientację na 10km. Paweł i Jasiek byli pełni obaw ze względu na swoje kontuzje, ale ubezpieczeni w środki przeciwbólowe zdecydowali się startować. Od świtu zapowiadała się piękna pogoda.
Więcej…
Mar142011
XXXV Bieg Piastów za nami
Jubileuszowy XXXV Bieg Piastów za nami. Mój kontakt z największym masowym biegiem narciarskim w Polsce miał miejsce w 1985 roku, kiedy to mając 12 lat wystartowałem na dystansie 25 km. Wynik pozostał w pamięci na zawsze – 456. miejsce i 2 godziny i 26 minut biegu.
Na tegoroczny start w BP zapisałem się na początku stycznia, a opłatę wnosiłem z wielkim niedowierzaniem, że uda mi się znaleźć chęci na wyjazd. Przejazd do Szklarskiej Poręby i 630km po naszych drogach to męczarnia :(
Kilka dni przed wyjazdem chwila zwątpienia, jak tu jechać i z kim, by nie było zbyt ciężko. W dniu wyjazdu było już nas sześciu chętnych i na dwa autka pocisnęliśmy na zawody.
Więcej…
Lut212011
Skorpion 2011- Krasnobród
Głupie pomysły mają to do siebie, że się zazwyczaj nie zastanawia przez wyrażeniem zgody, potem się żałuje, a jak przychodzi co do czego, to wygłup się powtarza. I tak było tym razem. Kiedy dwa lata temu pierwszy raz dałem się namówić na Skorpiona, na mecie byłem pewien, że to nie moja zabawa. Ale uległem ponownie.
Trochę z niepokojem (kręgosłup dopiero po rehabilitacji), trochę z ciekawością (czy znowu będzie śnieg po pas), trochę z nadzieją (że znowu pudło w mixach) i co nieco z ambicją (że ukończę trasę w dobrej formie i będę zadowolony z wyniku) pojawiłem się w Krasnobrodzie. O godzinie ósmej rano w sobotę, gdy normalni ludzie jeszcze śpią, ewentualnie zajadają dobre śniadanko, ja wraz z leniwymi współtowarzyszami: AnnS (moja druga połówka do mixa), Krasnalem i Darkiem, a także dwójką śmiałków z Doktorka stałem w pełnym zimowym rynsztunku na boisku szkolnym czekając z mapą w ręku na sygnał startu. Warunki pogodowe o niebo lepsze niż poprzednim razem (nieco poniżej zera stopni, niewiele śniegu) dawały nadzieję na przyjemną "wycieczkę" bez zbędnego zmagania się z nadmiarem tego, czym natura obdarza zimową porą.
Więcej…
Lip232010
Salzkammergut Trophy - smak porażki
Na starcie tegorocznej edycji kultowego już maratonu Salzkammergut Trophy w Bad Goisern w Austrii stanęło trzech Leniwców. Wszyscy z jednakowo wypełnionym planem przygotowań i startów w tym sezonie... Doświadczenie niesamowite.
Więcej…
Wrz172009
Leniwie po Czarnogórze - wrzesień 2009
Potrzeba eksploracji zaprowadziła Leniwców na początku września do Czarnogóry. Po zimnej i deszczowej Norwegii postanowiliśmy się tym razem nieco wygrzać na Bałkanach, a żeby nam słońce za bardzo nie przypaliło - wybór padł właśnie na wrzesień. Niezaprzeczalnym atutem tego regionu miały być również niskie ceny, oraz nieskażone turystyką tereny. Jak było naprawdę?
Więcej…
Lut172008
VII Ekstremalna Impreza na Orientację - Skorpion 2008
Wszystko zaczęło się gdy Krasnal napisał na forum, że zamierzają jechać z Dominikiem i Ireną na Skorpiona. Jak każda ekstremalna impreza na orientację przyciągnęła moją uwagę, było tylko małe 'ale' - to miała być wyłącznie piesza impreza. O ile na moim Złomie żadna trasa nie jest mi straszna, to do 50km piechotą jakoś nie bardzo wiedziałam jak podejść, w końcu moje doświadczenie w tej materii było praktycznie zerowe. Jednak kiedyś trzeba spróbować czegoś nowego. Po długich przemyśleniach, odrzucaniu nurtującej myśli, żeby zostać w domu i się wyspać, w końcu podjęłam decyzję - ruszam z nimi.
Więcej…
Cze72007
DyMnO 2.06.2007
Dzień zaczął się wcześnie - przed 5 rano. Nie zapowiadał się ciekawie, na dworzu było ponuro, a ciemne chmury nie wróżyły niczego dobrego. Do tego nienajlepsze samopoczucie od kilku dni :|. Już miałam na mysli, żeby w ogóle nie jechać na tą imprezę, ale w końcu 'trzeba być twardym a nie miętkim' ;)
Przed 6 ruszyliśmy z Kotunia razem z Grześkiem i Powerkiem. Po drodze wycieraczki miały co robić, na szczęście było ciepło. Na miejscu byliśmy przed 8. Grzesiek miał okazję wypróbować GPS, który prowadził nas do bazy. Na ulicę trafiliśmy bez problemu, tylko nikt nie pamiętał jaki numer ma szkoła, gdzie miała być baza. Próbowaliśmy zasięgnąć informacji wśród okolicznej ludności, jednak dwoje z zapytanych nie wiedziało w ogóle, że na tej ulicy jest jakaś szkoła . Dopiero grupka młodych ludzi nam wskazała, gdzie to dokładnie jest. W bazie przywitała nas miła pani, jednak nie było głównego organizatora i nie mogliśmy załatwić formalności. Poczekaliśmy trochę, po czym zdecydowaliśmy się jechać na start i tam się zarejestrować. Na starcie zaskoczyło nas niespodziewane spotkanie z Jurkiem Lekkim :)
Więcej…
Paź202006
TransCarpatia'06 (by Jurek) - 13-18.08.2006
PROLOG
Transcarpatia rozpoczęła się jak zwykle w grudniu.
Mariusz, mój Partner w TC '05 stwierdził, że ma inne plany, więc dogadałem się z Bartkiem - poznanym rok wcześniej na TC. Załatwiliśmy więc szybciutko formalności. Nazwa - Lucky Losers spodobała się nam obu.
W przeddzień TC zapakowaliśmy się fajną 8-osobową ekipą do busa i pojechaliśmy, choć nie bez kłopotów do Ustrzyk. Na miejscu wiele znanych twarzy, powitania, uśmiechy.W końcu jesteśmy już na TC starymi wyjadaczami.
Więcej…
Paź102006
Mazovia MTB Marathon - 08.10.2006r Leszno - finał!
...czyli słów kilka o najbardziej pechowej imprezie Leniwców
Na ostatnią finałową edycję Mazovia MTB Marathon-u w Lesznie wybierała się najliczniejsza leniwa ekipa - bus był wypchany po brzegi Leniwcami. Mieliśmy obstawić wszystkie możliwe dystanse z hobby włącznie. Na giga miał jechać Trzmiel, Grzesiek, Krzysiek i ja, chociaż trochę się wahałam, czy nie pojechać znowu mega. Na mega tradycyjnie Mirek z Zapałem, a na hobby Gośka, Darek z Kubą i Paweł - brat Grześka. Oczywiście założenia założeniami a życie i tak je brutalnie zweryfikowało.
Więcej…
Wrz202006
BikeMaraton - Istebna 16.09.2006 (finał)
Wszystko zaczęło się gdy Grzesiek wspomniał na forum o wyjeździe do Istebnej na finał BikeMaratonu. Trasa miała być trudna - została określona jako "kwintesencja kolarstwa górskiego", więc od razu pomyślałam, że to nie dla mnie. Jednak namowy Grześka nie miały końca i wreszcie pewnego poranka pomyślałam, że co tam, trzeba spróbować - w końcu do odważnych świat należy ;) Jedynym celem, który sobie stawiałam to nie zabić się na zjazdach i dojechać do końca na dystansie mega - na nic więcej nie liczyłam, w końcu to miał być mój pierwszy raz i nie chciałam, żeby stał się ostatnim.
Więcej…
|